Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fusing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fusing. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 grudnia 2022

Dzień Anioła czy Mikołajki

 Hej, hej Kochani:-)


Dzisiaj będzie fajny dzień - Mikołajki :-) :-)
Zapewne czeka nas mnóstwo prezentów, podarunków, niespodzianek :-)
Ale czy wiecie, że to nie tylko imieniny Mikołaja - najbardziej hojnego i ukochanego przez wszystkich "Dziadka"?  Dzisiaj również obchodzimy ... święto Aniołów :-)

 

środa, 30 listopada 2022

Zegar z efektem marmuru

 Hej Kochani :-)


Dzisiaj rządzi tu mój ukochany recykling i zdecydowanie męska odsłona butelki, która zapragnęła "chodzić" -  ja jej tylko trochę w  tym pomogłam :-)
Pozbawiłam nakrętki i etykiet, następnie stopiłam, spłaszczyłam, przewierciłam, pomalowałam, ozdobiłam, polakierowałam, wkręciłam mechanizm i włożyłam baterię :-)
Noooo i ... chodzi :-)
Tak niewiele potrzeba żeby zupełnie niepozorna rzecz stała się obiektem, na który codziennie ktoś będzie zerkał :-)

 


 

czwartek, 20 października 2022

Czas na jesienną nostalgię

 Hej, hej Kochani :-)


Już wiecie że stawiam na recykling i kocham tworzyć swoje projekty, wykorzystując różnego rodzaju odpady. Uwielbiam dawać drugą szansę rzeczom, które u większości z Was lądują w koszu na śmieci.

Dzisiaj podrzucam tu kolejny zegar, wykonany na bazie spłaszczonej, szklanej butelki :-)

 


środa, 7 września 2022

Zegary z butelek na specjalną okazję

 Witajcie Kochani :-)


Ostatnio powstają sporadycznie i są tworzone wyłącznie na zamówienia.  Już się pewnie domyślacie że mowa o moich ukochanych zegarach, tworzonych na bazie spłaszczonych, szklanych butelek. 

Dzisiaj chcę Wam przypomnieć tę recyklingową, oryginalną formę pracy i przychodzę tu z całą zegarową rodzinką.

 

wtorek, 19 lipca 2022

Tykająca "szampanówka"- wspomnieniowo :-)

 Cześć Kochani :-)


Zebrało mnie dzisiaj na wspominki dotyczące początków mojej "artystycznej kariery" ;-) :-)

Chciałabym zaprezentować Wam jedną z pierwszych prac w technikach łączonych: decoupage i fusingu. Fotki były robione ponad 10 lat temu, zatem wybaczcie nie najlepszą ich jakość :-)

środa, 11 sierpnia 2021

Oryginalny zegar ze szklanej butelki - KURS

 Witam Was serdecznie :-)


Kochani, na dzisiejsze spotkanie z recyklingiem przygotowałam taką pracę, której proces twórczy zawsze bardzo ciekawił Czytelników mojego bloga.
Chcę Wam opowiedzieć jak powstają zegary, wykonane na bazie szklanych butelek.

Być może nie dla każdego z Was mój dzisiejszy kurs okaże się przydatny w sensie praktycznym, niemniej jednak myślę że osoby kreatywne przełożą go na swój sposób i wykorzystają do ozdobienia innych, równie ciekawych przedmiotów.

 



piątek, 6 grudnia 2019

Mikołajki 2019

Cześć Kochani :-)


Czy prezenty już rozpakowane a buzie uśmiechnięte?

U mnie w tym roku takie oto Mikołajki - twórcze, wesołe i na luzie :-)
Postanowiłam zrobić użytek z tego, co było pod ręką a właściwie - już prawie w śmietniku ;-)))

Nowe życie szklanych butelek, a czemu nie?
Już wiecie że bardzo lubię je ....... nie, nie - nie opróżniać :-))) - lubię je adoptować do nowej, lepszej (w moim odczuciu) roli.

Dzisiaj jest fusing, czyli na płasko z kotkiem oraz w formie wyjściowej czyli przestrzennie - z oświetloną choineczką wewnątrz ;-)
Taki już trochę świąteczny klimacik w mojej pracowni -  dla poprawy nastroju :-)))





















 A tu fotki przy wyłączonym oświetleniu sufitowym:-)))


















Choineczka udekorowana światełkami ledowymi wygląda prześlicznie i wbrew pozorom daje dużo bardzo ciepłego, świątecznego blasku. Mój tegoroczny wynalazek z wykorzystaniem recyklingu i .... technologii ledowej :-)))))) Jestem ciekawa czy tak wykonana ozdoba spodoba się również Wam?

 Mój zestaw świątecznych projektów zgłaszam na wyzwania:

- Snip Art 

http://snipart-pracownia.blogspot.com/2019/12/wyzwania-challenge-57.html



 oraz do APS Craft:


https://apscraft.blogspot.com/2019/11/wyzwanie-25.html





A teraz pochwalę się przemiłą niespodzianką Mikołajkową :-)))

Mój exploding box zdobył wyróżnienie w listopadowym wyzwaniu Szuflady.
TUTAJ wyniki i nagroda, jaką otrzymałam.
 ;-)))




Projektantkom Szuflady serdecznie DZIĘKUJĘ ZA WYRÓŻNIENIE, docenienie mojej pracy i wspólną zabawę - jest mi ogromnie miło :-)))

I oczywiście gratuluję wyróżnień laureatkom pozostałych, nagrodzonych prac!!!





**************************

I druga przemiła wiadomość :-)))

Tym razem WYRÓŻNIENIE na blogu DIY zrób to sam :




Jupi - ale super Mikołajki w tym roku!!!!
Dzięki Dziewczyny!!! - ta świetna wiadomość poprawiła mi humor w sobotni, mroźny poranek :-)))

Kochani, uskrzydlona i pełna twórczej energii biegnę do swojej pracowni.
 Pozdrawiam mikołajkowo oraz bardzo serdecznie zapraszam na kolejny wpis
 - tym razem będzie mroźny, zimowy i mix-mediowy projekt 3D ;-)))

Inka

poniedziałek, 25 listopada 2019

FUSING - technika, która intryguje mnie od dawna


Witajcie Kochani :-)



Dzisiaj na blogu Art-Piaskownicy występuję w roli Projektantki, która tym razem nie tylko inspiruje pracami ale przede wszystkim opowiada o sobie i swoich pasjach.

O tym, co lubię tworzyć i w jakich technikach poruszam się najchętniej już chyba wiecie, a przynajmniej wiedzą te Osoby, które od dłuższego czasu są u mnie stałymi bywalcami.
Jednak sporo z Was dołączyło do grona moich Obserwatorów dopiero niedawno, więc pomyślałam że jest to dobra okazja, by nowo przybyłym Czytelnikom również tutaj przybliżyć swoją osobę.
 Jeśli chcecie mnie troszkę lepiej poznać - serdecznie zapraszam do przeczytania bardzo krótkiej autobiografii "artystycznej" ;-)))

Inka-art to mój nick a na imię mam Halina ;-)))
Zakręcona rękodzielniczka z Krakowa, która nigdy nie lubi się nudzić - to właśnie ja ;-)
Wszelkiego rodzaju prace manualne towarzyszą mi od dziecka. Zawsze kochałam majsterkować, przerabiać i próbować swoich umiejętności we wszelkiego  rodzaju dziedzinach twórczych.
Jestem samoukiem a wszystko, co wychodzi spod moich rąk zawdzięczam swojej pracy, zdobytemu doświadczeniu, niekiedy okraszonemu błędami, na których po prostu się uczyłam ;-)

Jako 6-cio letnia dziewczynka, ręcznie uszyłam pierwszą suknię balową dla swojej ulubionej lalki. W szkole podstawowej uwielbiałam Zajęcia Praktyczno -Techniczne, na których uczyliśmy się wszystkiego po trochę. Wtedy najbardziej przypadły mi do gustu wszelkiego rodzaju dziergadła na drutach - a numerem jeden okazały się sweterki i szaliki. Oczywiście były to prace mało perfekcyjne, ponieważ w owych czasach na naszym rynku  kupienie motka włóczki dobrej jakości graniczyło z cudem. Zatem moje wyroby powstawały z włóczek po sprutych, znoszonych swetrach, z których albo już ktoś wyrósł albo poprzecierały się tu i ówdzie i wtedy mogłam z czystym sumieniem poddać je recyklingowi i odzyskać potrzebny mi surowiec ;-)))  Moja Mama posiadała w domu maszynę do szycia marki Łucznik, z którą bardzo szybko zaprzyjaźniłam się również ja. Najpierw podpatrywałam pracę  Mamy a potem sama próbowałam swoich sił w szyciu. Tak powstawały najbardziej szykowne i ulubione ciuszki: bluzeczki, sukienki, spodnie, garsonki a nawet płaszcze czy ocieplane kurtki zimowe, które w wieku nastoletnim są dla każdej dziewczyny rzeczą najważniejszą na świecie ;-)

Następnie przyszedł czas na rysunek i malarstwo. Przez jakiś czas był to mój prawdziwy żywioł, w którym dość dobrze się odnalazłam. Ręce i ubranie, wiecznie upaćkane wszystkimi odcieniami aktualnie używanych farb, dawały mi mnóstwo satysfakcji. Moje pierwsze obrazy zdobiły ściany domu rodzinnego a ja pękałam z dumy, słysząc od Osób, zaglądających z wizytą w nasze skromne progi, pochlebne komentarze na temat swojego talentu ;-)

Zawsze miałam bardzo duże wsparcie ze strony Rodziców - to Oni zaszczepili we mnie miłość do sztuki i wrażliwość na piękno i to dzięki Ich umiejętnościom i pracowitości zrodziła się we mnie chęć do twórczych poczynań.

Imałam się najróżniejszych rzeczy i wypróbowałam mnóstwo technik. Jedne z nich podobały mi się bardziej, do innych zupełnie się nie przekonałam. Trwa to już dość długo a ja cały czas poszukuję.

 Na przestrzeni lat swój warsztat poszerzyłam o kolejne, nowe dziedziny artystyczne - doszło lepienie z gliny, wyszywanie i haft, makrama w bardzo prostej formie, florystyka. Była również wiklina papierowa, szydełkowanie, wycinanki ludowe, zdobienie baniek, origami, mozaika, collage - one jednak z czasem przeminęły i poszły w zapomnienie.

Potem oczarowały mnie magiczne szkiełka, pięknie ze sobą komponowane i skonfigurowane w niesamowite formy. Zakochałam się w technice, o której troszkę więcej  opowiem Wam za chwilkę.

Tak całkiem na poważnie rękodzieło wkradło się w moje życie ponad osiem lat temu i towarzyszy mi nieustannie do dnia dzisiejszego. Techniki, które wówczas zdominowały mój warsztat to decoupage a troszkę później scrapbooking oraz mixed media. Nadal są moimi ulubionymi i w nich poruszam się najchętniej. Ponadto preferuję twórczość w duchu recyklingu. Ciągle coś przerabiam i kombinuję. Poddaję różnego rodzaju metamorfozom najzwyklejsze przedmioty odpadowe, które u większości z Was po prostu - lądują w koszu na śmieci.

Z pewnością mogę powiedzieć o sobie, że cierpię na syndrom niespokojnych rąk - nieustannie próbuję nowych rzeczy i podejmuję wyzwania w dotąd nieznanych mi technikach.

A dlaczego to robię?

Ponieważ tworzenie jest moim sposobem na życie, jest dla mnie cały czas poszukiwaniem, zabawą, odkrywaniem nowego. Uwielbiam eksperymentować i realizować swoje pomysły, nawet te najbardziej szalone :-)
W ten sposób spełniam się twórczo, czerpiąc radość z każdej wykonanej przez siebie rzeczy.
Tak wyrażam myśli i emocje a przy okazji świetnie się bawię i wspaniale wypoczywam :-)))

Ten ostatni przymiot jest chyba najważniejszy - podczas pracy twórczej następuje u mnie tzw. totalny reset, przełączam się na inny tryb i przechodzę jakby w zupełnie inny wymiar
a urlop wypoczynkowy najchętniej spędzałbym w swojej pracowni :-)

Wspaniały relaks połączony z doświadczaniem radości ze swojej pracy pozwala mi na bardzo skuteczny chill out i odreagowanie problemów dnia codziennego. Skupiam się jedynie na swoim warsztacie i w danym momencie daje mi to poczucie swobody oraz wolności ;-)

Od czasu do czasu dzielę się swoimi pomysłami z Wami, moi Drodzy, przygotowując krótkie kursy z opisami krok po kroku. Mam nadzieję że nieraz z nich korzystacie - a jeśli nie - to zachęcam z całego serca :-)))



Kochani, a teraz w bardzo uproszczonej formie przedstawię Wam a właściwie odświeżę (bo swego czasu już o tym pisałam), jedną z moich ulubionych technik artystycznych.  Owoce pracy z jej użyciem być może widzieliście nie jeden raz. Pozwólcie jednak, że przybliżę Wam troszkę teorii,
gdyż technika sama w sobie jest bardzo interesująca i warta lepszego poznania.

FUSING


W języku angielskim słowo "fuse" oznacza stapiać. Czyli krótko mówiąc fusing jest technologią obróbki cieplnej szkła, polegającą na łączeniu, odkształcaniu, formowaniu szkła lub jego elementów pod wpływem działania odpowiednio wysokiej temperatury.
Dzięki tej technice można tworzyć piękne i niepowtarzalne prace, zarówno płaskie jak i przestrzenne.
Stapianie szkła odbywa się w specjalnie do tego przeznaczonych piecach, wyposażonych w programatory i sterowniki elektroniczne z automatyczną kontrolą całego procesu topienia, łączenia, spiekania, chłodzenia i rozprężania.
Prawidłowe schłodzenie wyrobów szklanych jest dość trudne a jednocześnie bardzo ważne. 
Dlaczego ma to takie duże znaczenie?
Podczas całego procesu obróbki cieplnej na strukturę szkła działają wewnętrzne siły naprężenia materiału a niewłaściwe jego schłodzenie i rozprężenie może skutkować popękaniem szkła - nawet po dłuższym upływie czasu.
Jeśli chcemy stworzyć piękną ozdobę ze szkła w różnych kolorach, możemy łączyć i spiekać ze sobą kolorowe elementy, ale bardzo ważną cechą jest dobór właściwego, kompatybilnego ze sobą gatunku szkła.
Zastosowanie niewłaściwie dobranych gatunków nie zda egzaminu, dlatego w procesie twórczym niezbędna jest odpowiednia wiedza na temat parametrów i właściwości poszczególnych, łączonych ze sobą elementów. Jest to podstawowa zasada prowadząca do powodzenia i osiągnięcia zamierzonego celu!
Technologia fusingu stwarza nieograniczone możliwości ekspresji artystycznej. Pozwala tworzyć unikatowe kompozycje lub wyszukane formy przestrzenne.
Aby nadać szklanym wyrobom wysublimowanego i efektownego wyglądu stosuje się odpowiednie materiały:
- kolorowe posypki, granulaty i pręciki szklane,
- barwniki, farby szklarskie, kalkomanię,
- minerały, szkliwa, metale oraz ich tlenki.

Do nadania produktowi pożądanego kształtu przygotowuje się
 specjalne formy, płyty, matryce  ceramiczne.
Szklane kompozycje po wychłodzeniu można poddawać dalszym obróbkom: polerować, piaskować, szlifować lub zdobić najróżniejszymi technikami artystycznymi.
Ja najczęściej maluję ręcznie swoje wyroby oraz wykonuję na nich ozdobny techniką decoupage :-)))

Gotowe kompozycje szklane można łączyć z innymi materiałami jak drewno, metal, kamień czy ceramika.
A dzięki dodatkowym efektom np. podświetlenia, stanowią wyszukane dekoracje naszych wnętrz. Mogą z powodzeniem pełnić rolę ozdobną np: obrazy, zegary, lampy, dekory, biżuteria jak również praktyczną: patery, umywalki, drzwi.

U mnie fusing znalazł zastosowanie zarówno praktyczne jak i ozdobne - wykonuję w tej technice przede wszystkim zegary ze stopionych butelek oraz szklane, zdobione misy. Od czasu do czasu tworzę też bardzo prostą biżuterię :-)


Dzisiaj pokażę Wam kolejny zegar wykonany metodą fusingu.

Niektórzy z Was dopytywali mnie, czy przedmiot, który widzą na zdjęciach,
w rzeczywistości jest zegarem czy jedynie jego atrapą?
Zatem zobaczcie - co można zrobić ze spłaszczonej, szklanej butelki
i od razu odpowiadam - jest to prawdziwy zegar odmierzający czas
 dzięki wmontowanemu mechanizmowi na baterie ;-)
Taki zegar można postawić na specjalnej podpórce lub zawiesić na ścianie.

   P.S.
Gdyby ktoś był chętny i zapragnął mieć taki dla siebie lub zamierzał sprezentować drugiej Osobie, serdecznie zapraszam do kontaktu - aktualny adres e-mail znajduje się na pasku bocznym ;-)



Zapraszam:




























Moja praca wykonana jest w duchu recyklingu więc nieśmiało spróbuję swoich sił w wyzwaniu:


https://essy-floresy.blogspot.com/2019/11/wyzwanie-53-recykling.html


oraz w wyzwaniu na blogu Towarzystwa Dobrej zabawy:

http://tdz-wyzwaniowo.blogspot.com/2019/11/wyzwanie-44-stare-zegary.html




Zachęcam również do wizyty w Art-Piaskownicy, gdzie prezentuję więcej
 swoich prac wykonanych metodą fusingu.
Zastaniecie tam również wyzwanie związane ze zdobieniem szkła!
Nie ukrywam że bardzo liczę na chęć uczestnictwa z Waszej strony oraz
przygotowanie ciekawych i oryginalnych prac.

Oczywiście bierzecie pod uwagę każdą postać szkła a nie tylko tą, poddaną obróbce cieplnej !!!


https://art-piaskownica.blogspot.com/2019/11/dt-inka-art-szko.html



Czekam na Was w wyzwaniu AP - jeśli dołączycie, będzie mi bardzo miło :-)))


https://art-piaskownica.blogspot.com/



Dziękuję za każde Wasze odwiedzinki ;-)
Zostawiam uściski i moc pozdrowień dla wszystkich moich Czytelników,

Inka.




niedziela, 3 listopada 2019

Drugie życie szklanej butelki


Witajcie:-)



W dzisiejszym wpisie obiecałam zaprezentować kolejny z moich butelkowych "cudaków".  I w sumie dobrze że się zobligowałam, ponieważ bardzo mnie to zmotywowało do szybszego ukończenia pracy.

Jeszcze tylko króciutka sesja zdjęciowa i ... jest :-)))
Przedstawiam Wam moje ostatnie "dziecko" - najprawdziwszy zegar, nad którym pracowałam przez kilka tygodni.

Dlaczego aż tak długo?
Ponieważ taka praca nie jest prosta do wykonania ze względu na niekonwencjonalny proces powstawania oraz użycie preparatów, które potrzebują sporo czasu na osiągnięcie właściwego utwardzenia i utrwalenia ;-)

Kto z Was od dłuższego czasu odwiedza mojego bloga, zapewne spotkał się wcześniej z podobnymi projektami ale dla zaglądających tu od niedawna jest to nowość.

Dlatego Osobom niewtajemniczonym chcę troszkę przybliżyć proces powstawania takiego przedmiotu ;-)

Określę go dwóch słowach: tykająca butelka.
Tak Kochani - butelka przeszła znaczną metamorfozę i ze zbiorniczka na wino stała się najprawdziwszym zegarem, posiadającym mechanizm napędzany baterią. Odmierza czas a przy okazji stanowi oryginalną ozdobę domu, wykonaną z recyklingu butelki po trunku.
Dostała ode mnie drugą szansę i znacznie podniosła swój "status" ;-)))

Proces przetwarzania szkła w technice fusingu (w tym wypadku spłaszczania) wykonuje się w piecu do wypalania ceramiki, w bardzo wysokiej temperaturze.
W odpowiednio uformowanej butelce przewiercam otwór o pożądanej średnicy w celu późniejszego zamontowania mechanizmu napędowego.
I od tego momentu zaczyna się najlepsza na świecie zabawa - malowanie i zdobienie :-)))
W ruch idą pędzle, preparaty podkładowe i farby - tak powstaje baza pod dekorację.
Sam proces zdobniczy jest bardzo różny i uzależniony od mojego zamysłu na osiągnięcie efektu końcowego. Najczęściej swoje zegary maluję ręcznie i upiększam przy użyciu techniki  decoupage. Gdy dekoracja jest ukończona. następuje najbardziej czasochłonny proces - lakierowanie i szlifowanie, aż do uzyskania idealnie gładkiej powierzchni.
Może ona być matowa lub błyszcząca. Natomiast sama dekoracja nakładana jest w dwojaki sposób: albo jest widoczna przez szkło - w przypadku butelek przezroczystych czyli wykonanych ze szkła bezbarwnego, albo zostaje nałożona na górną powierzchnię - w przypadku szkła barwionego.


A teraz kilka słów o moim dzisiejszym zegarze.
Tło pomiędzy ornamentami imituje marmur ;-)
Efekt ten uzyskałam poprzez zmieszanie różnych odcieni farb i odręczne malowanie każdej marmurowej żyłki.
Jest to oczywiście mój eksperymentalny pomysł, z rezultatów którego -  przyznam nieskromnie - jestem bardzo zadowolona.

Klimat pracy typowo męski pomimo zachowania jasnej kolorystyki.
Myślę że ta praca będzie ładnie wyglądała zarówno w męskim pokoju czy biurze jak i w stylowym, myśliwskim lub podróżniczym wnętrzu.



























Zobaczcie jak płaska forma powstaje podczas procesu topienia butelki :-)



Kochani już nie raz pisałam i dzisiaj to powtórzę -  uwielbiam tworzyć rzeczy niekonwencjonalne a w szczególności wszelkiego rodzaju zegary. Myślę że są bardzo oryginalną i niepowtarzalną ozdobą mieszkania i fajnym, nietuzinkowym prezentem. Zdążyłam się wiele razy o tym przekonać, robiąc właśnie takie zegary na specjalne zamówienia.
Szczególnym powodzeniem cieszą się w męskich oczach - chyba wiem dlaczego  hi, hi....

Moja dzisiejsza praca na chwilę obecną nie ma jeszcze konkretnego nabywcy, więc jeśli ktoś z odwiedzających mnie Gości chciałby wejść w jego posiadanie - serdecznie zapraszam do kontaktu na priv ;-)))


Mam nadzieję że powyższa propozycja choć troszkę Was zaciekawiła i zaintrygowała.
W następnym wpisie powrócę do prac dziecięcych bo w tym temacie aktualnie sporo się dzieje i mam już troszkę zaległych rękoczynów do pokazania :-)))

Zostawiam moc uścisków i pozdrowień, życzę wspaniałego tygodnia.

Do zobaczenia,
Inka

 

sobota, 1 września 2018

Uroki Prowansji

Hej, hej  witajcie:-)))



Wszystkich moich Czytelników chcę dzisiaj zabrać na ciekawą, malowniczą wycieczkę :-)))
Jesteście gotowi poznać uroki Prowansji???  Jeśli tak - zapraszam na sentymentalną wędrówkę po bajecznej krainie - z aromatem lawendy unoszącym się w powietrzu.

Gotowi - zatem ruszajmy za naszym Przewodnikiem:-)))

Jest siódma rano, niektórzy dopiero wstali lub jeszcze leniwie przeciągają się w łóżkach a my - właśnie wjeżdżamy do Prowansji :-))). Pierwsze promienie porannego słońca obiecują piękny i ciepły dzień. W Bedoin, leżącym u stóp Mont Ventoux – prowansalskiego olbrzyma, policjanci rozstawiają na głównej ulicy barierki z napisem deviation [objazd]. Aż do 14:00 ruch w tym niewielkim miasteczku będzie wstrzymany.
Na pierwszy rzut oka jest niezły bałagan – w cieniu platanów rozstawiane są stoliki i skrzynki. Pochłonięci przygotowaniami kupcy witają się dość wylewnie ze swymi „sąsiadami” – ściskają się, całują, wykrzykują radosne "bonjour". Wszystko odbywa się sprawnie, ale bez śladu pośpiechu, jakby owe uprzejmości i wspólnie spędzane chwile były wpisane w scenariusz tego widowiska. Na koniec przynoszą świeże croissanty z czynnych już od dobrych paru godzin piekarni, pełnych cudownie pachnących, ciepłych bagietek i słodkich bułek. Inni urywają się na moment, żeby przy barze wypić poranną kawę i trochę poplotkować. To ostatnie wolne chwile, zanim dookoła zacznie się kłębić tłum kupujących.





Po 8:00 przy stoiskach z warzywami, serami i wędlinami pojawiają się pierwsze gospodynie, pragnące zaopatrzyć się w zapasy na cały tydzień, bez pośpiechu, zanim zrobi się tłoczno.
Z każdą chwilą robi się coraz głośniej i gwarniej. Ze wszystkich stron zaczynają schodzić się ludzie, w większości zaopatrzeni w kosze plecione z trawy – nieodzowne w tym miejscu atrybuty. Pojedynczo, parami, w małych grupkach i... znów powitania, całusy, salut! Ca va? Z radosnym klepaniem po plecach, z salwami gromkiego śmiechu, bo targ to tutejsza miasteczkowa tradycja i święto.
Co tydzień ci sami kupcy i ci sami klienci - niektórzy z nich są starymi przyjaciółmi - dla których to okazja do cotygodniowego spotkania i umówienia się na wieczorny I'aperitife. 
Ktoś cmoka, próbując oliwki a la provencal, ktoś inny zajada się jeszcze ciepłym chlebkiem fougasse z rozmarynem. Turyści kupują pachnące mydła i lawendę w woreczkach, które, gdy już wrócą do domów, pozwolą im znów przenieść się w to magiczne miejsce.
Dużą uwagę przyciągają wyroby z drewna oliwkowego, duma lokalnych rzemieślników. Kuszą pięknymi, naturalnymi, nieregularnymi wzorami. Dalej lśnią w słońcu stosy ceramicznych misek, miseczek, butelek na oliwę i dzbanków. Pod drzewem, na długim stole piętrzą się suszone na wietrze kiełbasy, różnych wielkości i z rozmaitymi dodatkami. Naprzeciwko ktoś zachwala oliwę z okolic Les Baux - prowansalskiego zagłębia oliwkowego. Tak jak najlepsze wina, posiada ona apelację A.O.C., swoisty certyfikat najwyższej jakości.




Lekkie burczenie w brzuchu przypomina, że jest już południe i czas pomyśleć o lunchu. Godziny posiłków to dla Francuzów rzecz święta, a w Prowansji szczególnie daje się to odczuć. Od czci i wiary odsądzani są ci, którzy nie zamykają swych sklepów chociaż na 2 godziny. Oczywiście nie dotyczy to rozmaitych kawiarni, barów, restauracji i oberży – te muszą być otwarte w oczekiwaniu na amatorów lekkiego południowego posiłku, z obowiązkową lampką rose.
Lunch zwykle poprzedzony jest szklaneczką likieru anyżkowego (pastis), który, podany w szklance z lodem i odrobiną wody, lekko mętnieje. Innym sposobem na około południową przekąskę, zwłaszcza dla zmotoryzowanych turystów, jest piknik.





Jak w całej Prowansji, również na zboczach Mont Ventoux, wznoszącego się nad Bedoin, pełno jest wygodnych miejsc, by rozłożyć koc na trawie, i stolików z ławeczkami, umiejscowionych w najbardziej malowniczych punktach. Z koszem piknikowym nie trzeba się wysoko wspinać, by móc podziwiać przepiękne widoki.
Legenda głosi, że prekursorem pieszych wypraw na szczyt był renesansowy poeta Francesco Petrarka. Dziś można m.in. wybrać się na szczyt z przewodnikiem, na wyprawę z pochodniami, by ujrzeć wschód słońca nad Prowansją. W lecie wychodzi się przed północą, aby około 6 rano z wierzchołka podziwiać pierwsze promienie słońca.




Obok zarysu wąwozu rozpościera się płaskowyż Valensole – raj dla amatorów lawendy. W lipcu to miejsce zamienia się w intensywnie pachnący, fioletowy dywan, jak wachlarz poprzetykany żółtymi polami kwitnących słoneczników i złotymi smugami dojrzewających zbóż.
Lawenda najpierw czaruje swoim widokiem i zapachem, potem dzięki rojom pszczół biesiadujących w jej kwiatach nadaje smak miodowi lawendowemu, a na końcu, po przekwitnięciu, jest ścinana dla cennych, aromatycznych olejków. Kiedyś odbywało się to ręcznie, przy pomocy sierpów, dziś w tej ciężkiej i żmudnej pracy wyręczają ludzi kombajny.





Serce Prowansji, między Mont Ventoux i wzgórzami Luberon, to kraina pełna uroczych miasteczek, pól dzikich ziół, starych tartaków porośniętych platanami, rozległych winnic i gajów oliwnych. Pamiętające kilka wieków prowansalskie, kamienne domy, były rozbudowywane sukcesywnie wraz z rosnącymi potrzebami powiększających się rodzin.
Uwagę przyciąga miejsce, gdzie pośród zieleni połyskują rude plamy. To miasteczko Roussillon, zbudowane na jednym z największych złóż ochry na świecie.
Owe złoża mają duży wpływ na wygląd Prowansji. Zgodnie z lokalnym zarządzeniem, kolor elewacji prowansalskich domów ma nawiązywać do odcieni ochry. To samo dotyczy też drzwi i okiennic, które muszą zmieścić się w kanonie barw pasujących do elewacji (błękity, fiolety). Dzięki temu swoistemu kolorystycznemu rygorowi zabudowy i przyroda, i zabytki zyskują dodatkowo na atrakcyjności.




Nieopodal Rousillon, na zboczu kremowych, wapiennych skał, usadowiło się Gordes, pamiętające jeszcze czasy rzymskie, z labiryntem uroczych uliczek i dumnie wyglądającym renesansowym zamkiem na szczycie.
Będąc tu, nie można nie zajrzeć do cysterskiego klasztoru Senanque. Wijąca się górska droga ma szerokość zaledwie paru metrów i żeby się minąć z nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem, trzeba czekać na specjalne mijanki. Jednak widok ukrytego między wzgórzami,XII - wiecznego klasztoru na tle kwitnącego pola lawendy, wynagradza trudy dojazdu. Popołudniami budowla rozbrzmiewa pięknymi dźwiękami gregoriańskich nieszporów.




Niewiele dalej kryje się Fontaine de Vaucluse. Miasteczko wybudowano przy tajemniczym źródle rzeki Sorgue, które wybija z niezwykle głębokiego skalnego otworu. Latem i jesienią lustro wody jest tak nisko, że ledwo je widać, wiosną zaś woda bije do góry z siłą wodospadu. Dna tej naturalnej studni szukał nawet legendarny Jacques Cousteau. Ostatnie badania wskazują, że jej głębokość na pewno sięga powyżej 318 m, zaś woda, która z niej wypływa, pochodzi z wyżej położonej równiny Vaucluse i, zanim się pojawi w źródle, płynie podziemnymi korytarzami długości 20-30 km.



Pośrodku mieniących się w słońcu wierzchołków białych skał – Chaine des Alpilles – wyrasta miasteczko Les Baux de Provence.  Malownicze maleństwo, którego dzieje sięgają IX wieku. Niestety nie może poszczycić się zbyt chlubną historią. Jego właściciele często korzystali ze strategicznego położenia warowni, podporządkowując sobie sąsiednie wsie. Oprócz wspaniale zachowanych ruin zamku i kamienic, przyciąga jeszcze jedną atrakcją – dawnymi kamieniołomami, obecnie znanymi jako galeria Carrieres de Lumieres.
W wielkich, wysokich na kilkanaście metrów grotach, pozostałych po wydobyciu kamienia, w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia utworzono galerię obrazu i dźwięku. W sezonie sto projektorów wyświetla na ścianach, sklepieniach i posadzkach obrazy na określony temat; podczas trwającego 30 minut seansu można się przenieść w zupełnie inny świat. Spektaklom towarzyszy zawsze specjalnie skomponowana muzyka.




Z Chaine des Alpilles niedaleko do ukochanego miasta Van Gogha  – Arles – odkrytego jeszcze przez Rzymian, którzy pozostawili po sobie monumentalną arenę i pamiętające dawną świetność ruiny teatru antycznego.
Na arenie w sezonie letnim odbywają się korridy, podczas których – w przeciwieństwie do hiszpańskich – nie leje się bycza krew. Podczas course camarguaise (tak nazywa się ta sportowa gra)
dwie drużyny  ubranych na biało mężczyzn walczą o to, która pierwsza zdejmie bykowi
zawiązaną na rogach przepaskę z dwoma frędzlami.
Pełen życia spektakl daje kolejną okazję do długiego i radosnego świętowania.
Zresztą wystarczy poczytać ogłoszenia na słupach i tablicach, by odnieść wrażenie, że Prowansja  jest miejscem nie kończącej się zabawy. Kulturę i urok regionu przybliżają liczne festyny, obchody świąt lokalnych i narodowych, festiwale muzyczne, artystyczne i wreszcie jarmarki kulinarne, których jest chyba najwięcej – związane z dojrzewaniem najważniejszych warzyw, poświęcone lokalnym serom, kiełbasom, oliwie, tapenadzie, lawendzie, miejscowym truflom czy też hucznie świętowane winobrania.
Podobnie jak cotygodniowe targi, takie imprezy dają możliwość prawdziwego poznania Prowansji, jej mieszkańców i ich zwyczajów oraz tego, co tutaj najważniejsze – regionalnej kuchni, jej kolorów, intensywności zapachów i smaków.


 Lawendowe ple uprawne w Prowansji


Niech ta fajna wirtualna wycieczka będzie dla Was natchnieniem i zachętą do stworzenia pięknych prac na nasze wrześniowe wyzwanie w DIY - inspirujemy się paletą kolorystyczną, która co prawda bardziej nawiązuje do wrzosowisk niż lawendowych dywanów ale to Wasza wyobraźnia wytycza ścieżki kreatywności - zaszalejcie z kolorkami i zaskoczcie nas pomysłami - serdecznie zapraszam :-)))

Inka

sobota, 25 sierpnia 2018

FUSING - inny wymiar szkła


Witajcie :-)


W poprzednim wpisie obiecałam Wam opowiedzieć o jednej z moich ulubionych technik twórczych. Owoce pracy z jej użyciem już widzieliście u mnie nie jeden raz. Myślę że to dobra pora by przybliżyć nieco kulisy powstawania tych przedmiotów, które spotkały się tutaj z dużym zainteresowaniem :-)))



 Praca autorska - Inka-art


Dzisiaj (w bardzo uproszczonej formie) opowiem Wam czym jest FUSING.

W języku angielskim słowo "fuse" oznacza stapiać. Czyli krótko mówiąc fusing jest technologią obróbki cieplnej szkła, która polega na łączeniu, odkształcaniu, formowaniu szkła lub jego elementów pod wpływem działania odpowiednio wysokiej temperatury.
Dzięki tej technice można tworzyć piękne i niepowtarzalne prace zarówno płaskie jak i przestrzenne.



Zdjęcie zapożyczone.


Stapianie szkła odbywa się w specjalnie do tego przeznaczonych piecach, w zakresie temperatur od ok. 700 do nawet 1000 st Celsjusza. Piece wyposażone są w programatory i sterowniki elektroniczne z automatyczną kontrolą całego procesu topienia, łączenia, spiekania, chłodzenia i rozprężania.
Prawidłowe schłodzenie wyrobów szklanych jest dość trudne a jednocześnie bardzo ważne. 

Dlaczego ma to takie duże znaczenie?
Podczas całego procesu obróbki cieplnej na strukturę szkła działają wewnętrzne siły naprężenia materiału a niewłaściwe jego schłodzenie i rozprężenie może skutkować popękaniem szkła - nawet po dłuższym upływie czasu.

Jeśli chcemy stworzyć piękną ozdobę ze szkła, w różnych kolorach, możemy łączyć i spiekać ze sobą kolorowe elementy ale bardzo ważną cechą jest dobór właściwego, kompatybilnego ze sobą gatunku szkła.


 Zdjęcie zapożyczone



Zastosowanie niewłaściwie dobranych gatunków nie zda egzaminu, dlatego w procesie twórczym niezbędna jest odpowiednia wiedza na temat parametrów i właściwości poszczególnych elementów łączonych ze sobą, Jest to podstawowa zasada prowadząca do powodzenia i osiągnięcia zamierzonego celu!

Technologia fusingu stwarza nieograniczone możliwości ekspresji artystycznej. Pozwala tworzyć unikatowe kompozycje lub wyszukane formy przestrzenne.

Praca autorska - Inka-art


Aby nadać szklanym wyrobom wysublimowanego i efektownego wyglądu stosuje się odpowiednie materiały:
- kolorowe posypki, granulaty i pręciki szklane,
- barwniki, farby szklarskie, kalkomanię,
- minerały, szkliwa, metale oraz ich tlenki.


Zdjęcie zapożyczone

Do nadania produktowi odpowiedniego kształtu przygotowuje się specjalne formy, płyty, matryce  ceramiczne lub ze stali nierdzewnej.

Zdjęcie zapożyczone

Aby szkło nie przywierało do powierzchni, na której jest obrabiane, należy używać fachowych separatorów:  Natomiast przy pracy trzeba zwracać szczególną uwagę na bezpieczeństwo - chronić przede wszystkim oczy i dłonie!!!

Szklane kompozycje po wychłodzeniu można poddawać dalszym obróbkom: polerować, piaskować, szlifować lub zdobić najróżniejszymi technikami artystycznymi.

Ja najczęściej maluję ręcznie swoje wyroby oraz wykonuję na nich ozdobny techniką decoupage :-)))



Praca autorska - Inka-art


Gotowe kompozycje szklane można łączyć z innymi materiałami jak drewno, metal, kamień czy ceramika.
A dzięki dodatkowym efektom np. podświetlenia, stanowią wyszukane dekoracje naszych wnętrz. Mogą z powodzeniem pełnić rolę ozdobną np: obrazy, zegary, lampy, dekory, biżuteria jak również praktyczną: patery, umywalki, drzwi.



Zdjęcie zapożyczone


Wyroby szklane pozyskane dzięki technologii fusingu obecnie mają bardzo szerokie zastosowanie a niekiedy są wynikiem UPCYKLINGU w szerokim tego słowa znaczeniu.

U mnie fusing znalazł zastosowanie zarówno praktyczne jak i ozdobne - wykonuję w tej technice przede wszystkim zegary ze stopionych butelek oraz szklane, zdobione misy. Od czasu do czasu tworzę też bardzo prostą biżuterię:-)




 Praca autorska - Inka-art




 Praca autorska - Inka-art




 Praca autorska - Inka-art



Myślę że przybliżyłam Wam nieco kulisy powstawania moich szklanych zegarów.

Już niebawem zaprezentuję kolejny egzemplarz - tym razem będzie w kwiatowej i barwnej odsłonie.
Zainteresowanych zapraszam serdecznie do śledzenia mojego bloga a w razie jakichkolwiek pytań zachęcam do wpisu w komentarzach.
Te niecodzienne zegary cieszą się dużym powodzeniem również wśród Panów - może z racji kształtu i skojarzeń z nim związanych  ;-)))
Ciekawi mnie co sądzicie na temat takiej formy prezentu lub niespodzianki, podoba się czy wręcz przeciwnie?

*****
Dzisiaj zaserwowałam Wam post teoretyczny a kolejnym chyba trochę zaskoczę - nie wiem czy pozytywnie, czy wręcz przeciwnie :-)))  Dla zainteresowanych uchylę rąbka tajemnicy - będzie to wpis poświęcony alterowaniu pewnej rzeczy, która znalazła nowe i zupełnie odmienne zastosowanie od pierwotnego jej przeznaczenia.
Jesteście ciekawi co powstało?  - zaglądnijcie koniecznie :-)))


A teraz uciekam do swojej pracowni, gdzie czeka już na mnie biurko po brzegi zasłane papierami. Dzisiaj dla odmiany powstaną karteczki :-)))
Pozdrawiam Was cieplutko i życzę miłego weekendu :-)))

Inka